Zapewne wielu z nas pamięta wizyty u specjalistycznego fotografa, niezależnie, czy to z okazji komunii, ślubu czy w roli rodzica chrzestnego podczas jednej z pierwszych sesji zdjęciowych dziecka. U fotografa zawsze odnajdywaliśmy szereg płócien symulujących otoczenie najbardziej odpowiednie do konkretnej sytuacji. Zostały tam schody dla księżniczki - nie można było po nich chodzić, niemniej jednak stawało się przy nich pozując do obrazków. Przewracając kolejne strony, jak w wielkiej księdze, mijaliśmy różane altanki, wytworne kominki, kwitnące ogrody. Dla dziecka, które czeka na wysokiej klasy sesję zdjęciową, stanowiło to nie lada atrakcję. Na dzień obecny nie musimy uciekać się już do tak wyszukanych metod. Wystarczy poświęcić od paru do kilkuset złotych na ekran z jednolitym tłem i odszukać w Internecie najprostszy program do kluczowania kolorem. Obrazki opracowujemy więc w większości wypadków na zielonym, lub błękitnym tle, a program, po wprowadzeniu konkretnych parametrów, wykona za nas pozostałą pracę. Podstawimy w ten sposób krajobraz z najodleglejszych rejonów świata, a znajomi i tak nam uwierzą, że mieliśmy okazję odwiedzić tak piękne miejsce.